Ostatnio przeczytałam – osiem książek (i serii) idealnych na wakacje

Mamy wakacje! Znaczy, kto ma, ten ma. Uczniowie już cieszą się na myśl, że dzisiaj (jutro, pojutrze i przez dwa kolejne miesiące) nie muszą zrywać się wcześnie z łóżek, planują wyjazdy na obozy, kolonie albo na wakacje z rodzicami (a ci starsi też bez rodziców). Studenci pewnie jeszcze chwilę będą męczyć się z sesją, a potem trzymiesięczny luz – blues. No chyba, że kogoś czeka kampania wrześniowa, ale kto by o tym myślał w lipcu?!? A inni – no cóż. Inni czasem muszą popracować, ale potem można usiąść na tarasie, ogródku, balkonie albo pójść na spacer do parku złapać ciepłe promienie popołudniowego słońca. No i ta myśl o urlopie – o wylegiwaniu się na plaży albo na werandzie jakiegoś sympatycznego domku w górach… Koniecznie z książką!

 

Od kiedy pamiętam, pakowanie wakacyjnych walizek i plecaków zawsze zaczynało się w moim przypadku od wyboru odpowiedniej lektury. Książka to taki must have każdego wyjazdu. Zaraz obok stroju kąpielowego. Bez reszty mogę się obejść. Bez innych rzeczy – nigdy. Czasem śmieję się, że w podróż muszę zabrać potrzebne dokumenty, pieniądze i właśnie książkę (albo czytnik ebooków – w podróży znacznie praktyczniejszy, bo lekki, mały i… nie muszę się denerwować, że jak już skończę czytać te lektury, które ze sobą zabrałam, nie będę miała, co czytać). Resztę mogę zawsze kupić na miejscu…

Jeśli też należysz do osób, które bez książki nie wyobrażają sobie udanych wakacji, pewnie właśnie zastanawiasz się, jakie pozycje spakować do walizki. Poniżej znajdziesz moje podpowiedzi. Jakoś tak ostatnio się złożyło, że miałam ochotę przeczytać kilka naprawdę świetnych książek. Idealnych na wakacyjny relaks. Oto one:

„Słoneczna przystań” Agnieszki Krawczyk (i cała seria „Czary codzienności’ tej autorki)

słoneczna przystań„Słoneczna przystań” to ostatni tom opowieści o siostrach Niemirskich, które los rzucił do pełnej uroku niewielkiej górskiej miejscowości położonej gdzieś pomiędzy Krakowem a Zakopanem. Razem z nimi odkrywamy piękno tego zakątka świata, przeżywamy uczuciowe wzloty i upadki, stawiamy czoła sytuacjom życiowym, które wydawać się mogą trudne i skomplikowane. Trzeci tom tego cyklu wyjaśnia wiele wątków, rozwiązuje kilka problemów. Czekałam na premierę tej książki z niecierpliwością, kibicując przy tym głównym bohaterkom. Tak bardzo chciałam, by ich życie ułożyło się jak najlepiej, by każda z nich odnalazła swoje szczęście, swoją życiową przystań właśnie w Zmysłowie. Ta miejscowość skradła moje serce. Pewnie duża w tym zasługa przemiłego miejscowego weterynarza, nieco ekscentrycznej artystki Julii i innych mieszkańców. Nawet Trzmielowa, osoba raczej niebudząca sympatii, stanowi tutaj ważny element miejscowej społeczności.

Cała seria to przede wszystkim ciepła, snuta powoli, ale jednocześnie wciągająca historia. Według mnie idealna lektura na letnie popołudnia. Dzięki książkowej podróży do Zmysłowa odpoczniemy wakacyjnie nawet na własnej działce!

„Słoneczna przystań” to lektura świetna, ale książki z całego cyklu należy czytać po kolei. Inaczej trudno będzie się odnaleźć w niektórych wątkach. Poza tym sięgniecie od razu po trzeci tom sprawi, że pozbawisz się przyjemności czytania dwóch poprzednich. A to byłaby wielka szkoda!

„ Słoneczną przystań” czytałam w ramach wyzwania WyPożyczone (egzemplarz z biblioteki).

„Cień burzowych chmur” i „Łąki kwitnące purpurą” Edyty Świętek (czyli seria „Spacer Aleją Róż”)

cień burzowychPrzyznam, że moje pierwsze spotkanie z książkami Edyty Świętek nie było zbyt udane. Nie przewidywałam, że sięgnę po powieści tej autorki po raz kolejny. Pomyliłam się. Pierwszy tom cyklu „Spacer Aleją Róż” dosłownie mnie prześladował. W księgarniach książka niesamowicie przykuwała moją uwagę, z sieci docierały fantastyczne recenzje. Przełamałam się więc, wypożyczyłam i… przepadłam! Edycie Świętek udało się stworzyć fascynującą sagę rodzinny Szymczaków, którzy w wyniku powojennych przemian ustrojowych, ale też w wyniku zatargów z niektórymi mieszkańcami swojej wsi emigrują do powstającej właśnie Nowej Huty. Tu szukają swojego szczęścia, miłości. Tutaj przeżywają swoje rozterki. Tu wreszcie próbują zapuścić korzenie, choć serce wciąż tęskni za domem rodzinnym, w którym zostało rodzeństwo i matka.

Łąki kwitnące purpurąOba tomy (w przygotowaniu jeszcze trzy kolejne) niesamowicie wciągają. Wciąga historia samych bohaterów, ale też historia Nowej Huty. Porusza obraz polskiego społeczeństwa lat pięćdziesiątych i tego, jak naprawdę wyglądała realizacja socjalistycznej polityki. Edycie Świętek udało się stworzyć książki, od których trudno się oderwać. A zakończenie każdej… budzi apetyt na kolejne tomy! Z niecierpliwością więc czekam na dalsze losy Szymczaków. Tymczasem polecam Ci te lektury, bo naprawdę warto po nie sięgnąć!

Obie części czytałam w ramach wyzwania WyPożyczone.

„Do trzech razy śmierć” Alka Rogozińskiego (czyli początek serii z Różą Krull)

do trzech razyPisanie o książkach Alka Rogozińskiego może być niebezpieczne. Jest duża szansa, że autor od razu zauważy krytyczne uwagi i rozpocznie dyskusję na swojej fejsbukowej stronie. Możliwe też, że umieści Cię w swojej kolejnej powieści, a jak wiadomo Alek Rogoziński pisze komedie kryminalne, więc istnieje dość duża szansa, że tym razem śledztwo toczyć się będzie wokół Twojej osoby. Możesz zostać świadkiem, mordercą albo… ofiarą. Wyobraźnia autora jest dość duża, a blogerki książkowe już raz wystąpiły na kartach jego książki. Pojawiają się właśnie w powieści „Do trzech razy śmierć”, po którą, nie czarujmy się, sięgnęłam właśnie z tego powodu. I muszę przyznać – bardzo mile się rozczarowałam.

Po moim pierwszym spotkaniu z twórczością Rogozińskiego nie spodziewałam się wiele, a tu… ciekawa intryga kryminalna, sceny tak zabawne, że nie mogłam pohamować śmiechu i bohaterowie tak charakterystycznie i tak świetnie skonstruowani, że po prostu miło się czytało! „Do trzech razy śmierć” jest pierwszym tomem cyklu o dość ciekawej pisarce, Róży Krull, która zostaje wplątana w kryminalną intrygę i… postanawia pomóc w rozwikłaniu zagadki. Ma ku temu smykałkę. No i zna też środowisko pisarskie, bo to właśnie w nim popełniono zbrodnię. Jak się wkrótce okazuje, nie jedną, a kilka…

Podsumowując, to idealna lektura na lato – lekka, zabawna, przyjemna, wciągająca i… zachęcająca do sięgnięcia po kolejne powieści autora. Po te o Róży Krull sięgnę na pewo! A premiera już wkrótce.

Książkę czytałam w ramach wyzwania WyPożyczone.

„Jak kamień w wodę” Hanny Greń (pierwszy tom cyklu „Polowanie na pliszkę”)

jak kamień w wodęDawno nie czytałam książki, która wciągnęłaby mnie tak bardzo, że zarwałam noc. „Jak kamień w wodę” Hanny Greń to lektura, której po prostu nie potrafiłam odłożyć. Przeczytałam w jeden wieczór (i pół nocy). I… mam ochotę na więcej! Już nie mogę się doczekać drugiego tomu!

Historia opowiedziana w powieści dotyczy pewnej kryminalnej zagadki. Mieszkająca samotnie utalentowana krawcowa otrzymuje listy z pogróżkami. Nie przejmuje się tym zbytnio, dopóki ktoś nie wybija kamieniem szyby w jej domu. Musi to zgłosić na policję, chociaż… nie ma zaufania do organów ścigania. Wszystko przez pewną sprawę z przeszłości. Jak się okazuje w wyniku zbiegu okoliczności przy aktualnej sprawie musi pracować z policjantem, który dawno temu potraktował ją dość… nieprzyjemnie. Los bywa jednak zaskakujący i wkrótce parę tę zaczyna łączyć coś więcej, niż tylko chęć rozwiązania zagadki. Tymczasem rozwiązanie kryminalnej intrygi jest zaskakujące, a zakończenie książki… och! No wiadomo, musi być coś jeszcze! Tak przecież nie można tego zostawić! Na szczęście kolejny tom tej historii pojawi się już wkrótce… Oby, bo już nie mogę się doczekać!

Oczywiście polecam wszystkim! Hannie Greń udało się stworzyć idealne połączenie powieści kryminalnej i obyczajowej. To lektura tak wciągająca, że trudno się oderwać. A potem człowiek żałuje, że już koniec. I że teraz trzeba czekać na możliwość sprawdzenia, co będzie dalej!

A miałam przyjemność przeczytać książkę „Jak kamień w wodę” dzięki akcji BookTour zorganizowanej przez Marzenę z bloga Matka Puchatka. Dziękuję!

Czytałam w ramach wyzwania „Pod hasłem” u Ejotka – książka zadedykowana jest „Mojej siostrze Oldze, na pamiątkę wspólnego szycia”.

„Tatarka” Renaty Kosin

tatarkaZachwyciła mnie okładka. Porwała mnie treść. Co tu dużo mówić – to powieść idealna na lato. Jej akcja rozgrywa się właśnie w początkach tej pory roku. Tytułowa Tatarka to młoda dziewczyna (znamy ją z powieści „Sekret zegarmistrza” – warto te historie czytać w kolejności wydania ), która pragnie odkryć przeszłość swojej rodziny. Tym razem ze strony pradziadka, który, jak mówią historie rodzinne, był potomkiem polskich Tatarów. Ksenia postanawia dowiedzieć się czegoś więcej. Trafia na pewne tajemnice, których rozwiązaniu towarzyszą też pewne rozterki miłosne. Jak dla mnie – połączenie idealne! Tym bardziej, że wszystko dzieje się na Podlasiu, w krainie, która po prostu mnie fascynuje swoją historią i wielokulturowością.

Czytając „Tatarkę” miałam wrażenie, że każda kolejna książka Renaty Kosin jest jeszcze lepsza. Moim zdaniem właśnie ta powieść jest idealna! Ale… mam nadzieję, że na tym autorka nie poprzestanie i da nam możliwość zatopienia się w kolejnych lekturach, w których współczesność miesza się z historią, a sekrety rodzinne z ważnymi w dziejach Polski, Europy czy świata wydarzeniami…

Polecam z powodu wspaniałego klimatu, wciągającej historii i… opisów jedzenia, które pojawiają się mimochodem, ale sprawiają, że po prostu ma się ogromną ochotę na naleśniki ze świeżymi jagodami (chyba zaraz sobie zrobię!).

Czytałam w ramach wyzwania WyPożyczone.

„Zielarnia nad Sekwaną” Liliany Fabisińskiej (i cała seria „Jak pies z kotem”)

żerca„Zielarnia nad Sekwaną” to trzeci, ostatni już tom przygód sympatycznej, choć dość ekscentrycznej Natalii i będącej jej niemal całkowitym przeciwieństwem Niny. Spotkały się w pierwszym tomie cyklu, w sanatorium w Ciechocinku. Razem wplątały się w dwie historie kryminalne. Teraz, w ostatnim tomie serii, znów spotykają się, by rozwiązać pewną kryminalną zagadkę. Tym razem w Paryżu. Przy okazji lektura rozwiązuje jeszcze kilka innych wątków i sprawia, że na światło dzienne wychodzą kolejne sekrety i tajemnice. Większość z nich baaardzo zaskakuje!

„Zielarnia nad Sekwaną” to książka, która wzrusza, bawi, wciąga. Podobnie jak cała seria, której bohaterki są tak charakterystyczne, a przy tym tak sympatyczne, że nie sposób im kibicować. Jedna: młoda duchem ekscentryczna starsza pani prowadząca zakład fotograficzny w Helu i kończąca (po jakiś pięćdziesięciu latach) doktorat z botaniki. Druga: młoda, skoncentrowana na własnej firmie kobieta, która właściwie nie daje sobie czasu na jakikolwiek luz. Aż trudno uwierzyć, że tak zupełnie różne osoby mogły się ze sobą zaprzyjaźnić. A jednak – ta znajomość rozwinęła się i to z korzyścią dla obu. Jak? Dlaczego? Co wynikło ze spotkania tak zupełnie różnych osób? Sięgnij po książki Liliany Fabisińskiej, żeby się dowiedzieć. Gwarantuję – nie zawiedziesz się!

Czytałam w ramach wyzwania WyPożyczone.

„Żerca” Katarzyny Bereniki Miszczuk (i cały cykl „Kwiat paproci”)

żerca 2Kiedy w księgarni pojawił się pierwszy tom cyklu „Kwiat paproci” wiedziałam, że muszę tę książkę przeczytać. Było warto. Autorka zaskoczyła mnie swoim pomysłem, stworzeniem alternatywnej historii Polski, w której Mieszko I nie przyjął chrztu (choć poślubił Dobrawę). Władca wypił za to wywar z kwiatu paproci, dający nieśmiertelność. Niestety, ta cecha nie jest tak rewelacyjna, jakby się mogło wydawać. Kiedy więc do Bielan, w których w tym roku ma ów kwiat znów, po tysiącu lat, zakwitnąć zjawia się obdarzona darem „widzenia” Gosia, Mieszko również się tu pojawia, chcąc sprawić, by kobieta oddała mu ów mityczny kwiat (po tym, jak go znajdzie). Problem w tym, że kwiatem interesują się też słowiańscy bogowie, w których wiara nadal jest wśród ludzi obecna, którzy nadal rządzą słowiańskim światem. Pomagają im inne mitologiczne stworzenia: rusałki, utopce, południce…

Muszę przyznać, że historia opowiadana przez Katarzynę Berenikę Miszczuk bardzo mnie wciągnęła. Jednak czytana przeze mnie ostatnio powieść „Żerca” podobała mi się najbardziej z wszystkich trzech dotychczas wydanych. Gosia nie jest już tak irytująca, jak w pierwszym tomie. Mieszko również nie wkurza tak bardzo, jak w drugim. No i pojawia się Witek – nowy żerca Bielan. Tylko, czy rzeczywiście jest jedynie tym, za kogo się podaje?

Autorka stworzyła historię, od której trudno się oderwać. Przy okazji przekazuje też dość solidną porcję wiedzy na temat wierzeń i obrządków dawnych Słowian. To także ogromny plus książki i całego cyklu. Co więcej, trzeci tom kończy kilkoma wątkami, które aż proszą się o rozwinięcie w kolejnych tomach. I znów nie będę mogła się doczekać kolejnej książki…

Czytałam w ramach wyzwania WyPożyczone oraz Pod hasłem – autorka dedykuje książkę swojej szwagierce.

„Cień sułtana” Marii Paszyńskej

cień sułtanaTym razem coś dla wielbicieli porywających powieści historycznych. Lub dla tych, którzy tegoroczne wakacje zamierzają spędzić w Turcji. Maria Paszyńska w swojej książce przenosi nas na dwór (a właściwie do obozu wojowników) sułtana Sulejmana Wspaniałego. Władcę spotykamy w ostatnich dniach jego życia – momencie dla Turcji przełomowym. Głównym bohaterem jest najważniejsza po sułtanie postać Imperium Osmańskiego – wielki wezyr, który na dwór władcy trafił z bałkańskiego miasteczka, a na którego barkach teraz spoczywa dobro całego imperium. Czy uda mu się wypełnić ostatnią wolę sułtana? I jaką rolę odegra w tej historii córka zarządcy węgierskiego zamku podbitego przez Turków?

Trochę bałam się tej powieści. Myślałam, że to będzie kolejna wariacja na temat słynnego tureckiego serialu niedawno emitowanego w telewizji. A jednak Marii Paszyńskiej udało się stworzyć powieść, która nie jest turecką, piętnastowieczną telenowelą, ale naprawdę dobrą lekturą! Watki historyczne i polityczne łączą się tu oczywiście z obyczajowymi, dzięki czemu dostajemy wspaniały, wielowymiarowy obraz ówczesnej Turcji, możemy poznać od podszewki sytuację panującą na dworze Osmańskim i wczuć się w klimat epoki. A przy tym śledzimy niezwykle interesujące losy bohaterów.

I znów, jak w przypadku kilku wspomnianych wcześniej pozycji, mam ogromną ochotę sięgnąć po kolejny tom tej serii. Niestety, wydawnictwo zapowiedziało premierę dopiero na 25.10. Wiem jednak, że warto poczekać, bo szykuje się kolejna fascynująca podróż w czasie.

Czytałam w ramach wyzwania WyPożyczone oraz Pod hasłem – książka dedykowana „Piotrowi”.

Ufff… dużo się nazbierało dobrych lektur, które chciałam Ci polecić na wakacje. A może Ty też przeczytałeś ostatnio coś, po co warto sięgnąć? Jeśli tak, koniecznie podziel się informacją o dobrych wakacyjnych książkach w komentarzu!

Reklamy

13 thoughts on “Ostatnio przeczytałam – osiem książek (i serii) idealnych na wakacje

  1. To jest kurczę wieczny problem – jak zabrać książki na wakacje? Zwłaszcza, jeśli czyta się szybko i dużo. Jasne, technologia podrzuca rozwiązanie, ale ja wolę książki „fizyczne” a nie wirtualne. No cóż, czas szykować dodatkową walizkę. Do samego zestawu dorzuciłbym „Ludzie Nowego Jorku” – świetna książka!

    1. Muszę zapamiętać tych „Ludzi nowego Jorku”. Co do technologii – mnei do ebooków przekonały ograniczenia dotyczące rozmiarów i wagi bagażu w samolotach;) Teraz mam całą biblioteczkę, która mieści się z powodzeniem w bagażu podręcznym;)

  2. Moim wakacyjnym must Have na pewno tez jest książka, jedna i gruba której przeczytałam choć 20 stron lub e Book na telefonie. 🙂 Ta zielarka pod Sekwana szczególnie mnie urzekła okładka i wątkiem. Ze swojej strony polecam Mężczyznę imieniem Ove, jeżeli lubisz zabawne dialogi z nutą sarkazmu i trochę obyczajowej treści w jednym 🙂

    1. Książki z tej serii Fabisińskiej to lekkie i przyjemne lektury – idealne na wakacje! A jeśli chodzi o tego Ove – czytałam, na razie jedną pozycję, ale planuję sięgnąć po więcej;)

  3. Z powyższych czytałam Krawczyk i Fabisińską 🙂 Innych nie… Szanowny Pan Czas nakłada ograniczenia… niestety 😦
    Ale warto wiedzieć, gdzie szukać ściągi na fajne powieści 🙂

    1. Tak… czas jest pod tym względem okrutny. ;( Ale polecam Ci „Tatarkę”. Myślę, że spodoba Ci się tak samo, jak mnie.

  4. Cieszę się, że książka tak Cię wciągnęła! Dziękuję pięknie za udział w zabawie i polecam się na przyszłość 🙂

    1. Oj tak, „Żerca’ jest genialny. Mnie autorka urzekła całym pomysłem serii! I już nie mogę doczekać się kolejnego tomu!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s