Porozmawiajmy o kasie: upomnij się o swoje, czyli co zrobić, gdy klient nie płaci?

Moje dziecko dało mi dzisiaj do myślenia. W sposób niezwykle prosty: upomniało się o kieszonkowe. W końcu mamy już drugi tydzień sierpnia! Na początku szok, bo jak to, taki szczyl ma czelność?! Ale potem przyszła refleksja, że… ma rację! Jeśli na coś się umawialiśmy, to należy umowy dotrzymać. My zapomnieliśmy, a on tylko wyegzekwował, co jego! I wiesz, co? Cieszę się, że tak zrobił. Liczę, że mu nie przejdzie i że zawsze będzie potrafił się o swoje upomnieć. Niestety nie wszyscy to potrafimy…

 

Temat pieniędzy to wciąż wśród wielu z nas temat tabu. Niby jesteśmy wyzwoleni, niby nie boimy się rozmawiać o wszystkim, a czasy nastały takie, że o kasę dbamy najbardziej (ech ten konsumpcjonizm). A jednak na ten temat nie rozmawiamy. I nie chodzi o to, że mama mówiła, że niegrzecznie jest pytać się kogoś, ile zarabia. Ale chodzi o to, że… wstydzimy się tego, że zarabiamy tak dużo. Że stać nas na to, czy na tamto. Jakby pieniądze były czymś złym. A przecież nie są!

Mówię to ja – osoba, która deklaruje minimalizm i chęć ograniczania rzeczy bardziej niż kupowania. Stanowczo preferuję inwestowanie w przeżycia. I dlatego wiem, że pieniądze są ważne. Zwłaszcza, gdy uczciwie je zarabiamy.

Zarabianie pieniędzy nie są powodem do wstydu!

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że większą wartość mają pieniądze zarobione ciężko przez osobę, która musi siedzieć osiem godzin w biurze, niż moje – z realizacji zleceń, pisania tekstów, pracy, którą wykonuję w domu przez mniej więcej połowę czasu pracy osoby na etacie. Bo niby dlaczego? Bo czy praca w domu, ze swoją ulubioną kawą, z możliwością wyjścia na spacer, kiedy oczy już za bardzo się zmęczyły i z brakiem konieczności przestrzegania jakiś firmowych zasad ubierania się, jest gorsza? Czy praca z domu oznacza, że mam czekać cierpliwie aż klient raczy mi zapłacić, kiedy będzie miał ochotę? Chyba nie.

windykacja długów - jak odzyskać peniądze

Odpukać, nie miałam jeszcze okazji współpracować z kimś nieuczciwym. Ale wiem, że takie wypadki się zdarzają. Znam ludzi, którzy poświęcają kupę czasu i energii, by dopieścić jakiś projekt, a potem… na zapłatę czekają po kilka miesięcy. Jeśli na realizację zlecenia umawialiby się na przysłowiową „gębę” to można powiedzieć, że sami są sobie winni. Ale przecież są podpisane umowy, w których wszystko jest czarno na białym. Więc co się dzieje?

Moim zdaniem – wstyd. Bo przecież nie wypada upominać się o kasę. Bo głupio tak. Bo co mogę ja, gdy po drugiej stronie stoi duża firma? Wiesz co? Takie myślenie jest strasznie głupie! Po pierwsze – umówiłeś się na coś, zrobiłeś to najlepiej, jak umiałeś, wywiązałeś się ze swojej części umowy, byłeś uczciwy. Czy to aż tak wiele, by tego samego wymagać od drugiej strony? Popatrz na to właśnie w taki sposób. Tu nie chodzi o to, że wstyd upomnieć się o zapłatę. Chodzi o to, by wymagać elementarnej uczciwości. A poza tym – dla tego klienta może to nic, ale Ty przecież takimi zleceniami na siebie zarabiasz. A skoro tak – egzekwuj! Jeśli raz tego nie zrobisz, zawsze będziesz traktowany tak samo.

Windykacja długów – sposób na nieuczciwych klientów

Dochodzimy teraz do kluczowej kwestii. Jak wyegzekwować zapłatę od nieuczciwego klienta? I owszem, ja wiem, każdy może zapomnieć, różne są wydarzenia losowe. Ale jeśli umawiamy się, że zapłata będzie 10 dni po realizacji zlecenia, to tak ma być! Jasne, jeśli będzie informacja, że jest problem, czy coś – mogę poczekać. Ale jeśli nie ma kontaktu to uznaję, że brak wpłaty w terminie jest praktyką nieuczciwą. I tu nie chodzi tylko o moje wewnętrzne poczucie sprawiedliwości, ale o przestrzeganie prawa!

Co więc można zrobić? Na początek – upomnieć się. Bo może rzeczywiście coś gdzieś się zapodziało. Ale jeśli to nie poskutkuje, skorzystać z innych rozwiązań. Mówi Ci coś słowo windykacja? Brzmi strasznie, prawda? Zazwyczaj to pojęcie budzi w nas strach, bo kojarzy się z komornikiem pukającym do drzwi. A przecież windykacja należności od nieuczciwych klientów może być tym, czego Ci trzeba! Nie potrafisz sam doprowadzić do tego, że klient Ci zapłaci? Poproś specjalistów! Wybierz firmę, która zajmuje się ściąganiem długów, poproś o pomoc i… upomnij się o swoje! Pamiętaj, że dzięki temu budujesz szacunek do samego siebie, a to ważne! Można wierzyć w ludzi i ich uczciwość, można być wyrozumiałym. Ale o swój interes trzeba dbać. Bez tego nie osiągniesz sukcesu, niezależnie od tego, czym on dla Ciebie jest.

P.S.

Wczoraj pisałam Ci o pomyśle stworzenia cyklu dotyczącego pieniędzy. Ten temat ostatnio jest mi bliski, bo próbuję zorganizować swoje finanse. Przy okazji pojawia się mnóstwo pomysłów na notki! Więc… kolejny tekst z cyklu „Porozmawiajmy o kasie” już niedługo!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s