Samochód a życie w stylu eko

Ostatnio coraz bardziej interesuję się nie tylko ideą minimalizmu i bardziej świadomego życia, ale też kwestiami związanymi z ruchem eko czy zero waste. Sama idea to temat rzeka i pewnie niedługo pojawi się tu wpis na ten temat. Dziś jednak nieco nietypowo, bo… o samochodach!

Prawda jest taka, że samochód, posiadanie go i używanie nijak się w życie ekologiczne czy bezśmieciowe nie wpisuje. Zwłaszcza, gdy chcemy być eko na 100%, gdy, jak większość „neoftów” w jakiejkolwiek dziedzinie, chcemy robić wszystko ponad normę. Wiem, że pewni po tym, co za chwile napiszę, część zerowastowej i ekospołeczości, tych najbardziej zaangażowanych i przekonanych o racji wspomnianych idei może mnie potępić, zhejtować i co tam jeszcze. Ale prawda jest też taka, że na drodze do bezodpadowego (choć może bądźmy szczerzy – do jak najmniej odpadowego) życia stawiam dopiero pierwsze kroki. Staram się też do wszystkiego podchodzić w sposób racjonalny, poszukując złotego środka. Nie chcę, żeby życie eko stało się dla mnie utrudnieniem.

Poza tym wychodzę z założenia, że wyrzucanie rzeczy, które być może nijak się mają do ekologii, ale wciąż dobrze mi służą, spełniając swoją rolę jest mniej ekologiczne niż korzystanie z nich do czasu, gdy w końcu już do niczego nie będą się nadawały. Przyjęłam, że jeśli coś mi służy to będę z tego korzystać jak najdłużej się da, dokładając jednocześnie starań, by służyło jak najdłużej. I dopiero w momencie, gdy będę musiała się danej rzeczy pozbyć, zastanowię się czy nie da się znaleźć bardziej przyjaznego środowisku naturalnemu zamiennika lub po prostu z użytkowania tej konkretnej rzeczy zrezygnować.

Samochód – ułatwienie i konieczność

Jedną z rzeczy, które aktualnie budzą we mnie sprzeczne uczucia jest samochód. Zdaję sobie sprawę z faktu, że korzystanie z niego nie jest bardzo ekologiczne. Pomijając już sam fakt spalin, mamy przecież mnóstwo samochodowych akcesoriów, czy choćby kwestie mycia pojazdu, bo od czasu do czasu jest to przecież konieczne. Ponadto już sam samochód i materiały, z którego jest zrobiony raczej nie są środowisku jakoś specjalnie przyjazne. W myśl radykalnego życia eko powinnam więc całkowicie zrezygnować z eksploatacji mojego auta. Z drugiej jednak strony – trudno byłoby mi to sobie wyobrazić. Owszem, mogę ograniczać jazdę samochodem, ale nie jestem w stanie, przynajmniej na tym etapie i w sytuacji, w jakiej jestem w tej chwili, zrezygnować całkowicie. Postanowiłam więc zadać sobie pytanie, co zrobić, by móc tym samochodem jeździć jak najdłużej i by nie generować dodatkowych kosztów (choćby na naprawy) i dodatkowych śmieci.

auto2

Przyznam, że w tych kwestiach jestem kompletnym laikiem. Nie znam się na technicznych aspektach i zawsze wychodziłam z założenia, że samochód po prostu ma jeździć. A jeśli nie jeździ należy wykonać telefon. Albo do męża, albo do pomocy drogowej. Tyle. Dopiero, kiedy zaczęłam bardziej świadomie podejmować konsumenckie decyzje, zaczęłam szukać jak najlepszych rozwiązań dla mojego auta.

Lepiej zadbany samochód służy dłużej

Okazało się, że na rynku jest mnóstwo różnego rodzaju środków, których użycie ma zapewnić silnikowi samochodu jak najdłuższą żywotność i zagwarantować jego lepszą pracę. Ot choćby taki preparat: https://www.petrostar.pl/chemia/rewitalizanty/xado. Zgodnie ze zdaniem znajomych, którzy mechaniką samochodową się interesują, to jeden z preparatów, w które warto zainwestować. Jest podobno bardzo skuteczny. Został opracowany zgodnie z technologią, która w wielu miejscach na świecie (od Australii, przez RPA, Chiny i Niemcy aż po USA) została opatentowana. Przyznam, że mnie to przekonuje. Bardziej jeszcze przekonują mnie opinie specjalistów oraz znajomych użytkowników, którzy sobie chwalą ten produkt.

Oprócz tego – lakier. Tu także jest mnóstwo różnych preparatów i technologii, które sprawiają, że auto nie tylko lepiej się prezentuje, ale też dłużej zachowuje ten dobry wygląd. Ok, znowu mamy chemię, czyli raczej coś, co dla środowiska najlepsze nie jest. Z drugiej strony mam wybór: albo chemiczny środek użyty raz i umożliwiający mycie samochodu przez dłuższy czas niemal tylko wodą, albo mycie auta odpowiednimi chemicznymi środkami co dwa tygodnie, góra miesiąc. Wybór jest prosty nie tylko ze względu na środowisko, ale, czego nie da się ukryć, także zawartość mojego portfela.

Tego rodzaju akcesoriów i rozwiązań dla samochodu, za które warto zapłacić więcej, by dłużej nam służyły jest oczywiście mnóstwo: nowe wycieraczki, które nie zniszczą się po jednym czy dwóch użyciach, płyny hamulcowe, oleje silnikowe itd. Muszę wymieniać dalej?

Znaleźć kompromis

Oczywiście wiem, że zarówno używanie samochodu na co dzień (albo raczej nadużywanie) nie jest działaniem ekologicznym. Wiem też, że większość rzeczy, o których tu piszę to nie tylko środkiem chemiczne, ale także ich opakowania, najczęściej plastikowe. Z drugiej strony – wolę sięgnąć po lepszej jakości i bardziej wydajniejsze, bo dzięki temu minimalizuję nie tylko ilość samych chemicznych substancji, ale także plastikowych opakowań. Dla mnie, na te chwilę, to rozwiązanie może nie idealne, ale na pewno dobre. To właśnie taki złoty środek pomiędzy chęcią wytwarzania jak najmniejszej ilości śmieci, a możliwie najbardziej efektywną organizacją życia i czasu oraz finansów.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s