Wszędzie dobrze, ale w domu… bezpiecznie?

 

„Dom Twój to twierdza Twoja” – znasz te słowa, prawda? Co jakiś czas natykam się na nie w literaturze, czasem w sieci. I za każdym razem budzą we mnie sprzeczne uczucia. Bo z jednej strony fakt – dom jest miejscem, które powinno być azylem. Gdzie, jeśli nie tu, mamy się czuć bezpiecznie? Z drugiej strony – czy świat jest aż tak zły, że potrzebujemy z domu tworzyć twierdzę?

Continue reading „Wszędzie dobrze, ale w domu… bezpiecznie?”

Remont w stylu slow – krok po kroku

Wszystkie zmiany zaczynają się w głowie. Na początku trzeba podjąć decyzję: „Tak, chcę żyć w stylu slow! Tak, chcę wprowadzić w swoje życie zasady minimalizmu! Tak, chcę zyskać spokój i radość!”. To najprostsze i najtrudniejsze zarazem, bo żeby było skuteczne, musi być szczere, zgodne z przekonaniami i z pragnieniami, tymi najgłębszymi. Taka decyzja musi wypływać z serca, inaczej stanie się jedynie pustymi słowami, powtarzanym frazesem, który do niczego nie prowadzi.

Continue reading „Remont w stylu slow – krok po kroku”

Uroki lata – jak przyjemnie spędzić czas na ogródku, tarasie, balkonie

Przyznam szczerze, że pierwszy raz od kiedy pamiętam spędzam praktycznie całe lato w mieście. Zazwyczaj okres wakacji był czasem wyjazdowym. W tym roku złożyło się tak, że jestem w domu. I choć jeszcze niedawno myślałam, że lato w domu jest nudne, okazało się, że i w mieście spędzić można ten czas w całkiem przyjemny sposób. Zwłaszcza, gdy ma się dom z gródkiem albo chociaż taras czy balkon, na którym można posiedzieć sobie w słońcu albo… spotkać się wieczorem z przyjaciółmi…

Codzienne przyjemności

lezakiDzięki latu spędzanemu w domu już wiem, jak przyjemna jest poranna joga na świeżym powietrzu. Odkrywam uroki czytania książki w cieniu jabłonki i jedzenia śniadania w promieniach słonca. Najfajniejsze ą jednak wieczory: kiedy można usiąść z ciepłą herbatą, naparem ziołowym albo domową lemoniadą i cieszyć się chwilą orzeźwienia w wieczornym wietrze, rozmową z bliskimi lub wieczornymi dźwiękami, zapachami…

I byłoby naparwdę pięknie, gdyby nie… No właśnie, gdyby nie nieproszeni goście. Bo kiedy tę przyjemną ciszę wieczorną przerywa nagłe, tak bardzo denerwujące bzyczenie, gdy zamiast koncentrować się na pięknie mijającej właśnie chwili jesteśmy zmuszeni opędzać się od komarów, przestaje być tak bardzo przyjemnie. Na to też jednak jest rada…

Idealna pułapka na komary

Sposobów jest oczywiście kilka: kadzidełka, skropienie się aromatem cytrynowym albo… kupienie specjalnej lampki, która jednocześnie jest pułapką. Taką idealną, w pełni ekologiczną, zżerającą mało prądu, a przy tym wyglądającą całkiem fajnie znalazłam na stronie http://importmania.pl/. Znajdziecie tam wiele wysokiej klasy produktów do domu, biura, czy przeznaczonych do pielęgancji urody. Lampka na komary, która wydaje mi się być idealnym rozwiązaniem jest naparwdę fajna. Ta konkretna charakteryzuje się tym, że jest bardzo cicha. Wieczornego relaksu nie zakłóca więc nieprzyjemne buczenie. Poza tym ta pułapka oprócz tego, że pomaga uporać się z problemem komarów, daje też troszkę światła. W sam raz, by nie siedzieć w zupełnych ciemnościach i nie za dużo, tak, by móc cieszyć się zapadającym zmierzchem.  Fajne jest też to, że pułapka włączy się sama, gdy zrobi się odpowiednio ciemno… Oczywiście można z niej korzystać nie tylko w ogrodzie, ale też na tarasie czy balkonie. I cieszyć się wszystkimi przyjemnosciami, które wiążą się ze spedzaniem lata w swoim domu!

A Wy co lubicie w wakacjach w domu? Podzielcie się swoimi pomysłami na to, jak można umilić sobie letnie wieczory…